Kamień

Rok później, przeglądając internet, zobaczyłem że ktoś rzeźbi w kamieniu. To jest coś! Pomyślałem! też bym tak chciał! Kamień jest wyzwaniem. Kamień jest twardy. Kamień na pewno zostanie po mnie. Nabyłem więc Dremela (taki mały przyrząd do precyzyjnego obrabiania elementów). Od tej pory będąc gdzieś na spacerze szukałem materiałów do pracy. Zacząłem, przywozić kamyczki z odległych miejsc, poznając też przy okazji geologię. Dowiedziałem się że białe piaskowce z włoskich plaż są bardzo ładne ale są na tyle kruche że możnaby zacząć drążyć w nich choćby gwoździem, a przy tym strasznie się pylą.

I tak oto zaczęło się wielkie rzeźbienie. Na Pewno niezdarne, bo też w domowych warunkach, ale czego się nie robi dla sztuki. Sztuki przez małe „sz”.

Największym problemem był pomysł na inspirację. Patrząc na kamień i obracając go w dłoni zastanawiałem się co powinno na nim powstać. Podchodziłem trochę z pokorą do tego przedmiotu, który powstał setki tysięcy lat temu w wyniku ruchów geologicznych naszej planety, których nie rozumiem. Ale wiedziałem że jak to ma być coś, co było zanim się tu pojawiłem i pewnie nadal będzie też jak mnie już nie będzie, powinienem się trochę postarać. Wszak oto „tatuuję” kamień, a tatuaże są na zawsze.

Kiedyś podczas jednej z rozmów z pewną przemiłą współwłaścicielką galerii sztuki zwierzyłem się ze swoich kreatywnych rozterek. Powiedziałem, że mam materiał i narzędzia, ale nie mam pomysłu Usłyszałem tylko jedno tajemnicze zdanie:

„Kamień Ci powie.”

Radę tę stosuję do dziś.