Na początek wierszyk..

„katolicy, ateiści, buddyści i humaniści,

adwentyści, sataniści i baptyści

Rastafarnianie, Pastafarianie

wszyscy pobożni Chrześcijanie

klękają na jednym kolanie

w każdą niedzielę w swojej diecezji

wznosząc modły do cudzej projekcji”

Kiedy poszedłem do szkoły podstawowej, na jednej z pierwszych lekcji matematyki pani nauczycielka opowiadała o różnych działaniach, których będziemy się uczyć w szkole. Wymieniała wszystkie dodawanie, odejmowanie, mnożenie, dzielenie. Każda z tych rzeczy dla młodego umysłu wydawała się być wielką tajemnicą, czymś co chciałem poznać. Moje zdziwienie było o tyle większe, gdy po latach dowiedziałem się że to wcale nie wszystko. Potem były wielomiany, pochodne, całki, różniczki. Za każdym razem, kiedy zdawałem sobie sprawę że już coś wiem, za rokiem kryła się kolejna tajemnica. Na lekcjach Religii, uważnie słuchałem, co pani katechetka opowiadała o „Panu Bogu”.

Do komunii przygotowywała mnie siostra Kamila, która na krótko po tym, wyjechała na misję na Białoruś. Blisko 30 lat później dowiem się że nie do końca chodziło o misję, a o ciążę w którą zaszła.. z innym księdzem.

Później, bo już w szkole średniej często zdarzało mi się wchodzić w dyskusję w księżami którzy prowadzili katechezę. Zadawałem pytania, wchodziłem w polemikę, nie dałem się zbyć sloganowymi odpowiedziami, które zwykle słyszy się w listach z któregoś „Plenum Konferencji Episkopatu Polski”.

Na przestrzeni dekad życia i obserwacji swojego życia duchowego, a także życia innych zauważyłem że każdy doświadcza Boga na swój indywidualny subtelny sposób. Muszę zastosować pewna analogię: potraktujcie religie jak operatora sieci komórkowej. Nie ważne w co wierzysz. Ważne żeby mieć sygnał.

Ludziom wierzącym wydaje się że są na tym świecie rzeczy na które nie mają wpływu bo leżą one w gestii Boga. Samo określenie „Bóg” w pewnym momencie nabrało dziwnego znaczenia. W Islamie wszystko jest proste. Allah to Allah. I z Allaha się nie żartuje. Nawet jeżeli rozdaje dziewice po śmierci. Ale wróćmy do „naszego” (?) Boga.

Nie lubię tego określenia. Bóg kojarzy się z siwym panem z brodą. A jak się doda do niego „Pan” to już w ogóle sytuacja robi się groteskowa. „Pan Bóg”. To trochę tak jakby był gdzieś jakoś facet o nazwisku Bóg. Chodzi zwykle w popielatym płaszczu i czasami gładzi się po swojej siwej brodzie. Można do Niego zadzwonić i poprosić o pomoc w wylosowaniu numerów totolotka. Ale pan Bóg nie odbiera bo niestety pracuje w innych godzinach. W jakich? A no tego nikt nie wie, nawet Ci którzy są zatrudnieni jego firmie. Jeżeli natomiast mówią że wiedzą to zwyczajnie kłamią. Kiedy idzie się do „Jego biura”, też go raczej nie ma. Są natomiast jego pracownicy i tak jak to często bywa w firmach, nie zawsze chce im się dobrze robić robotę. Kierownik jest wiecznie nieobecny, bo taka jest jego natura, więc i jego podwładni różnie wykonują swoje obowiązki. Niektórym wręcz należałoby się zwolnienie dyscyplinarne. Często zamiast tego przenoszeni są do innego oddziału firmy. Sama firma zresztą od dawna nie funkcjonuje tak jak powinna.

Powiedz mi gdzie był Bóg jak był holocaust?

Klasyk. Takich głupich tekstów nie ma już sensu cytować bo widać że nie ma zrozumienia dla faktu że Pan B. Nie będzie się zajmował sprawami ludzkimi, bo być może ma jeszcze ważniejsze sprawy niż mordowanie łudzi. A może też być tak, że wychodzi że słusznego z resztą założenia że nie będzie się ludziom wpierdalać do życia. Bo tak jak se pościelą, tak się wyśpią. Czyż nie jest to dojrzała i odpowiedzialną postawa rodzicielska?

Świadectwo Nauki

Bo wiecie na czym polega problem? Na tym, że pierwszy raz ludziom mówi się o Bogu kiedy są dziećmi i to w tym wieku tworzy się ich wyobrażenie Boga, który oto siedzi sobie na chmurce w białej szacie z długą siwą brodą otoczony ludźmi ze skrzydłami. I taki wyobrażenie raczej się nie zmienia do końca.

Jest coś więcej. Trzeba rozwijać swoją duchowość i wyobrażenia kim jest Bóg powinny zmieniać się z wiekiem i wzrostem dojrzałości. Bóg nie powinien kojarzyć się ze starym panem z bardzo długą brodą który sobie siedzi gdzieś tam w niebie na chmurce. To jest wyobrażenie małego dziecka, nie dorosłej osoby. Ktoś kto musi być straszony wizją piekła za złe uczynki jest chyba niedojrzały bo  Ludzie z wiekiem powinni być mądrzejsi z wiekiem.  

Świadectwo wiary

I żeby była jasność: nie wierzę ateistom.

Na Soborze Nicejskim w 325 został wprowadzony celibat

Na V Soborze Powszechnym w Konstantynopolu w 553 roku pojęcie reinkarnacji zostało usunięte z religii chrześcijańskiej. Powodem do tego było nie olśnienie papieża, a chęć zjednoczenia poglądów z monofizytami i przez to zwiększenia strefy wpływów Kościoła.

Świadectwo Boga

Bóg istnieje i jest równie prawdziwy co Wy. To że go nie widzicie to już tylko Wasz problem. To że go nie rozumiecie to Wasz problem. To że ciągle stoicie w miejscu, to Wasz problem. Tak jak istota psa jest intelektualnie nisko rozwinięta w porównaniu do człowieka, tak samo człowiek może być równie nisko rozwinięty w porównaniu Boga, czemu nie.

Ale czy Bóg przez to przestaje kochać swojego człowieka?

Czy człowiek przez to przestaje kochać swojego psa?

Zadałem sobie kiedyś pytanie: „W co wierzę?” I pierwsze słowo jakie przyszło mi do głowy było równie nieprawdopodobne, co uniwersalne. Tym, co na pewno wiemy że istnieje, otacza nas, a nawet składamy się z tego.

Energia.

W co wierzę? W energię? Co za głupota pomyślałem.

Jest coś więcej. Trzeba rozwijać swoją duchowość i wyobrażenia kim jest Bóg powinny zmieniać się z wiekiem i wzrostem dojrzałości. Bóg nie powinien kojarzyć się ze starym panem z bardzo długą brodą który sobie siedzi gdzieś tam w niebie na chmurce. To jest wyobrażenie małego dziecka, nie dorosłej osoby. Ktoś kto musi być straszony wizją piekła za złe uczynki jest chyba niedojrzały bo Ludzie z wiekiem powinni być mądrzejsi z wiekiem. Powinni.

Uuu… „rozmowy o Bogu są trudne” , „rozmów o Bogu nikt nie lubi”, „a co Ty? Jehowy?”

A ja mam tyle pytań. Tyle refleksji których nie bylem w stanie przedyskutować z duchownymi bo ich wiedza nie wykraczała poza to, czego nauczyli się z książek w seminariach. Kumacie? Czytasz w książce jak to było i na tej podstawie wyrabiasz sobie cały system wartości. Przecież to jest największy żart. Że ludzie muszą czytać książki które powiedzą im co wolno a czego nie można.

Nie kwestionuję obecności Jezusa, ani Mahometa, ani Gautamy. Wręcz przeciwnie. Uważam że istnieli naprawdę, i że za życia jakimś dziwnym splotem wydarzeń (być może pracy własnej lub doświadczeń) doznali olśnienia i na poziomie mentalnym osiągnęli poziom rozwoju i mądrość dzięki której stali się mędrcami. To daje mi bardzo wygodną pozycję nazwania się Chrześcijaninem, Muzułmaninem, Buddystą i wyznającym każdą inną religie która wyznaje wartości oparte na miłości i życzliwość wobec drugiego człowieka, każdego zwierzęcia, naszej planety i w ogóle całego wszechświata, a także wszechświatów, których jeszcze nie zbadaliśmy.

Kim jest Kościół? Istniejącą od ponad dwóch tysięcy lat instytucją, która lubi o sobie mówić że jest ponadnarodową wspólnotą, a tak naprawdę jest globalną korporacją posiadającą filie w każdym kraju i liczne prawne i finansowe korzyści z tego tytułu, rządzoną twardą ręką przez wąską grupę w celu utrzymania status quo, pod płaszczykiem głoszenia wielkich słów i pięknych idei.

Kim jest Bóg? Bóg jest starszym panem, lub starszą panią, która z klasą usiądzie z Tobą któregoś wieczora i serwując Tobie filiżankę herbaty i zapyta „to jak to było? Opowiedz mi.” w pełni zrozumienia, bez oceniania i potępiania. Zdasz sobie sprawę że niektóre rzeczy które do tej pory uczyniłeś drugiemu człowiekowi też nie były zupełnie w porządku. A może wcale tak nie będzie. Może Twoja świadomość rozproszy się w momencie Twojej śmierci i wrócisz do „Źródła”, jakkolwiek by tego nie nazwać. Może też być że w momencie Twojej śmierci otworzysz zupełnie inne oczy i powiesz zupełnie innymi ustami „ale to była podróż!” Skończy się wtedy cała symulacja w której obecnie jesteś i czytasz te słowa.

Podsumowując rozwój intelektualny odzwierciedla poziom pojęcia przez nas rzeczy ostatecznych. Prości ludzie będą dosłowniej ufać duchownym, z powodu niskiego pojęcia rozwinięcia samo-świadomości.

Żyjemy w chaotycznym świecie, w którym ludzki umysł ma tendencje do tłumaczenia sobie rzeczywistości. Gdyby zatem ktoś był religijnym denialistą, mógłby uznać że wszelkie religie to nic innego jak teorie spiskowe, ku lawinie furii i anatem wylanej się nań przez innych gorliwie wierzących.

„Do as I say, don’t do as I do”

W naszej kulturze mówi się nam że Bóg jest dobrym ojcem, a na startcie dostajemy „pieczątkę” grzechu pierworodnego i straszy się nas piekłem. Klasyczny przykład dysonansu poznawczego i budowania poczucia wartości od najmłodszych lat. To chyba nie tak miało wszystko wyglądać, co? Ale wszystko jest w porządku Chrześcijanie, idźcie spać. Możecie bezrefleksyjnie podpierdolić waszego sąsiada do skarbówki bo kupił nowy samochód. Potem i tak się wyspowiadacie z tego (albo i nie) u tak samo bezrefleksyjnego księdza. Wszystko w porządku. KK krzyczy że bałwochwalstwo jest grzechem, ale podatków nie chce płacić, w tym samym momencie opływając w złoto. Korporacja.

Mój problem z religią jest taki, że większość religii jest strasznie zniuansowana. Co to dla mnie znaczy? Ano to, że w którymś momencie historii ktoś wysoko postawiony w strukturach danej religii podjął kilka decyzji. (i nie ma tu szczególnego znaczenia czy był ajatollachem, papieżem czy innym wysokim hierarchą) postanowił że wydarzenia które gdzieś tam miały miejsce w przeszłości są istotą religii. Że takie fakty jak na przykład wskrzeszenie łazarza, czy niedziela palmowa mają jakiekolwiek znaczenie. Zamiast rzeczy które są naprawdę istotne religie spierają się i walczą między sobą na temat tego, która religia jest prawdziwsza.

Religia reprezentuje pewien system wartości, obudowany rytuałami wynikającymi z lokalnych tradycji.

Na świecie jest około 10000 różnych religii. Z czego każdy uważa ze 9999 religii jest nieprawdziwa. Niektórzy nawet 10000. Zatem która z tych „franczyzn” ma monopol na prawdę? Islam, Chrześcijaństwo, Judaizm, Buddyzm a może Hinduizm?

Czym zatem jest „Pan B.”? Siwym starcem z długą brodą w białej szacie? Młodą kobietą w długiej sukni, a może.. wiadomością, że wszyscy wszyscy jesteśmy jednością. I że owa jedność może dla niektórych być niewygodną prawdą bo zobowiązuje nas wszystkich do życzliwości wobec nas samych, wszystkich żyjących stworzeń i planety na której przyszło nam żyć?

Marzy mi się moment w którym największe religie połączą się i wtedy z każdej wybierzemy wszystko to, co najlepsze. Islam uporządkuje miejsce i rolę Jezusa i innych proroków

Buddyzm da nam odpowiedź na pytanie po co żyjemy i co jest istotą cierpienia. Chrześcijaństwo da nam nadzieję a Islam da nam pokój.

Bo potrzeba nam więcej mostów, a mniej murów.