Na początku była myśl. A potem świat w wersji mini został stworzony. Czasem jest to krajobraz, a czasami emocja. Tworzenie nowych kolorów z ograniczonych barw. Dwa kolory barwy które ścierają się ze sobą i przepychają nawzajem na białym polu bitwy obleczonym w płótno.

Walczą ze sobą by powstało coś nowego. Tekstura wychodzi do odbiorcy I mówi mi „Widzisz te pociągnięcia? Popatrz, tak to zrobiłeś”. To nieprawda że obrazy są płaskie. Niektóre wychodzą do odbiorcy, inne wręcz go wciągają do świata który jest nierealny.

„Masz talent”

Otóż nie. Nie mam żadnego talentu. Zawziętość może. Cierpliwość do próbowania i nie poddawania się bez względu na efekt owszem, przynajmniej do pewnego momentu. Ale nie talent. Bo nie ma czegoś takiego jak talent. Termin ten został wymyślony przez leniwych, którym nie chce się próbować, tych którzy wolą przypisać komuś cechy boskiego daru gdzie po prawdzie większość z nas ma potencjał do bycia wybitnym w czymś. Potencjał, ale niekoniecznie cierpliwość.

Bo tak naprawdę to nie mam kompletnego pojęcia o malarstwie.

I jeżeli szydełkowanie uczy cierpliwości, pisanie uczy myślenia i formowania tych myśli, rzeźbienie natomiast obserwacji rzeczywistości, tak malarstwo uczy tych wszystkich rzeczy na raz. Ludzie którzy rozpoczynają przygodę z malarstwem zaczynają oglądać świat w kontekście kadrów, barw, ale przede wszystkim techniki jaką można by zastosować aby owy kadr namalować.

Twórzcie!

Dekorujcie swoje ściany swoimi pejzażami, abstrakcjami, a nie obrazkami które produkowane są w setkach tysięcy kopii. I niezależnie od tego jak bardzo Wasze obrazy byłyby nieidealne, to są wasze. Bądźcie dumni.

Bo..

Malarstwo jest sztuką żegnania się. Trudno zamalować coś, co się już raz namalowało. Coś, z czego jesteś dumny, ale akurat nie pasuje do reszty obrazu. Tutaj nie ma opcji „cofnij”. Zamalowałeś. Już nie wrócisz. Uczy przyjmowania rzeczywistości takiej, jaka jest, ponieważ…

Malarstwo jest medytacją. Uczy Ciebie obserwowania tego co się w tej chwili dzieje. Na na płótnie, na pędzlu albo na szpachelce, ale najczęściej tego co dzieje się w Twojej głowie. Ale też…

Malarstwo to terapią. Sprawia że to, czego czasami nie da się wyrazić słowami, udaje się za pomocą obrazu. Możesz na chwilę wyłączyć myślenie, i pozwolić sobie na odrobinę szaleństwa, kiedy to przestajesz kontrolować to, co się dzieje i co się wydarzy na płótnie, dlatego…

Malarstwo jest podróżą. Zupełnie jak kiedy postanawiasz wyjść na spacer i do końca nie wiesz dokąd. Nie mam tu na myśli siadania przed płótnem z zamysłem skopiowania jakiegoś obrazu, albo portetu ze zdjęcia, bo…

Malarstwo jest jak życie. Owszem, są jakieś tam zasady, które ktoś kiedyś ustalił. Ale jest też przestrzeń na odkrywanie i właśnie to daje największą frajdę. Wszystkie „błędy”, które w procesie życia zostają zamalowane pod kolejnymi warstwami, ale nadal tam będą, pod warstwami kolejnych błędów. I właśnie te warstwy dodają obrazowi głębi, sprawiają że jest bogatszy.

Podróż trwa.